SONY DSC

Bizony i żubry w „Sprawie dla reportera” – komentarz prof. dr hab. Wandy Olech po nagraniu programu

SONY DSCNa początek kilka informacji o stadzie bizonów w Kurozwękach, w woj. świętokrzyskim, które było tematem programu p. Elżbiety Jaworowicz. W roku 2000 ówczesny główny konserwator przyrody pan dr J. Radziejowski ugiął się pod naciskami i wbrew negatywnej opinii wielu ekspertów, m.in. wielkiej sławy zoologów prof. Z. Pucka czy prof. Z. Głowacińskiego, podpisał decyzję zezwalającą na wwiezienie bizonów amerykańskich z Belgii do Kurozwęk i przetrzymywanie ich w hodowli eksperymentalnej przez okres czterech lat. W ówczesnej ustawie o ochronie przyrody zezwolenie było konieczne, aby wwozić z zagranicy oraz aby przemieszczać gatunki obce naszej faunie.

Po czterech latach minister środowiska nadal nie miał podstaw prawnych do wydania zezwolenia na hodowlę i przetrzymywanie obcych gatunków, więc wystosował w lutym 2005 roku do pana J.M. Popiela – właściciela stada bizonów – formalne pismo, w którym poinformował o zakazie przemieszczania żywych bizonów do innych miejsc oraz o prowadzonych w resorcie pracach nad udoskonaleniem przepisów związanych z gatunkami obcymi. Pan J.M. Popiel, pomimo poinformowania go o zakazie przemieszczania bizonów, nie zwrócił się o zezwolenie. Bez zezwolenia zatem zarówno przekazał żywe bizony w inne ręce, jak i przywiózł do Kurozwęk bizony z zagranicy. Tym samym złamał prawo mając pełną świadomość, że je łamie.

W 2011 roku weszło w życie rozporządzenie ministra środowiska o inwazyjnych gatunkach obcych, co do których zakazy dotyczą nie tylko sprowadzania do kraju, ale również przetrzymywania, hodowli, rozmnażania i sprzedaży ich na terenie kraju. W ww. rozporządzeniu została wymieniSONY DSCona lista inwazyjnych gatunków obcych i znalazł się na niej bizon amerykański. Lista inwazyjnych gatunków zwierząt jest krótka, niewiele ponad 30 taksonów, ale są to gatunki niosące poważne zagrożenie dla przyrody w Polsce, w tym bizon – dla czystości gatunkowej żubra. W grupie ssaków towarzyszą bizonowi między innymi szop pracz, wiewiórka szara czy jeleń sika. Lista i przepisy zostały opracowane w celu ochrony bioróżnorodności przed negatywnym wpływem gatunków inwazyjnych.

Niektóre gatunki, jak bizon, są na razie nieliczne i możliwe jest całkowite ich usunięcie z terenu Polski. Taką politykę, usunięcia hodowli z kraju, przyjęto dla bizona. W konsekwencji pan J.M. Popiel dwa lata temu był zaproszony na spotkanie w Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, podczas którego rozmawiano o sposobie i perspektywie czasowej wygaszania (likwidacji) hodowli bizona w naszym kraju oraz o możliwości zamiany bizonów na żubry lub bydło mięsne (dania z mięsa z bizonów są w menu tutejszej restauracji). W efekcie tych nowych przepisów pan J.M. Popiel uzyskał zezwolenie na przetrzymywanie bizonów co najwyżej przez 5 lat. Nie zezwolono mu natomiast na wykonywanie pozostałych czynności zakazanych, m.in. rozmnażanie bizonów. Właśnie ta decyzja wzbudziła emocje i poczucie krzywdy, które spowodowało ingerencję pani E. Jaworowicz. Pani redaktor krytykowała bezdusznych urzędników, wychwalała zasługi dla regionu i kraju rodziny p. Popiela, ale nie podejmowała dyskusji o możliwości zastąpienia bizonów bydłem czy żubrami, co pozwoliłoby kontynuować działalność gastronomiczno-turystyczną pałacu w Kurozwękach. Nie podejmowała dyskusji o zagrożeniu przyrody polskiej obecnością gatunków obcych, a nawet zrobiła uwagę, że bioróżnorodność rośnie, gdy sprowadzimy obcy gatunek.

Nie byłoby w takim zaangażowaniu autorów programu „Sprawa dla reportera” nic niewłaściwego, gdyby pani E. Jaworowicz umożliwiła merytoryczną dyskusję nad problemem i pozwoliła zaproszonym specjalistom przedstawić ich argumenty. Jednak grono osób w studiu, biorąc pod uwagę rodzaj problemu, było co najmniej przypadkowe. Oprócz właściciela stada bizonów wspieranego przez rodzinę, pracowników i prawnika, w nagraniu uczestniczyli politycy i artyści. Spotkanie było całkowitą farsą, a mnie uderzyło, że wiedza naszych posłów o problemie ochrony przyrody, obcych gatunkach czy odróżnianiu gatunku należącego do naszej fauny od ras udomowionych zwierząt była na poziomie zerowym, a nawet ujemnym.

Bardzo cenię za ich twórczość panów Krzysztofa Zanussiego czy Krzysztofa Daukszewicza, lecz dziwiłam się, że bezkrytycznie zajmują stanowisko w obronie bizona po krótkim, nie merytorycznym, ale za to rzewnym filmie z nutami patriotyzmu zaprezentowanym na początku, pokazującym działania rodziny Popielów na rzecz regionu. Film pani E. Jaworowicz powoduje że łza się w oku kręci i powraca tęsknota za Polską szlachecką i pozytywistyczną pracą u podstaw. Ale gdzie w tym patriotyzmie mieści się bizon amerykański i przestrzeganie prawa – nie umiem pojąć.

Wypowiedzi panów posłów i walczącego o miejsce na scenie politycznej Pawła Kukiza były co najmniej dziwne. Zwracano uwagę, że bizon wiąże się z polskością, bo kiedyś produkowano kombajny o tej nazwie (?), że jeśli martwimy się o żubry to załóżmy im pasy cnoty (!). Jeden z posłów twierdził, że każdy może hodować to, na co ma ochotę, bizony czy tygrysy, czy ślimaki. Mowa była o służebnej roli urzędników względem społeczeństwa, o finansowaniu ich pensji z naszych podatków. Na usta cisnęło mi się pytanie z jakiego źródła są finansowane diety poselskie. A uporczywe powracanie pani E. Jaworowicz do „czystości rasowej” (a nie gatunkowej) miało swój cel, wyjaśniony, gdy jeden z obrońców bizonów założył jarmułkę i sugestywnie opowiedział o swoich problemach ze snem na wspomnienie słów ojca o zwalczaniu jednej rasy przez drugą (!). Cel uporczywych pomyłek pani redaktor okazał się jasny, ale takie daleko idące aluzje do ogromnej tragedii ludzkiej godności, przytoczone przy okazji dyskusji na temat bizona, były nieuprawnione i poniżej jakiekolwiek krytyki.

Pod koniec pani redaktor stwierdziła, że widzi w niebieskich oczach młodego urzędnika szansę, że przemyśli i zmieni swoje stanowisko. Problem polega na tym , że w jej oczach nieznanego koloru takiej szansy przemyślenia czy zmiany nie było widać, bo oglądalność programu musi być wysoka. Zatem przyczyniając się do tej oglądalności zapraszam 30 lipca na program „Sprawa dla reportera” zwracając uwagę tą krótką notatką na zastosowane manipulacje.

Prof. dr hab. Wanda Olech

Zdjęcia bizonów amerykańskich na prerii – Janusz Sochacki