W lipcu na naszej stronie ukazała się relacja z przewiezienia polskich żubrów do ośrodka hodowlanego w miejscowości San Cebrian de Muda położonej w Górach Kantabryjskich, w Hiszpanii. Było to 5 krów z Białowieży i 2 byki z ośrodka w Pszczynie. Nie minęło wiele czasu i już polskie stadko na hiszpańskim gruncie powiększyło się o jednego cielaka. Liczy zaledwie kilkanaście dni i nie mamy jeszcze pewności jakiej jest płci (prawdopodobnie jałówka) - wiadomo natomiast na pewno, że jest zdrowy i że wszystkim sprawił wiele radości. Hiszpanie chcieliby nazwać go Citra, ale ponieważ krowa była zacielona w Białowieży i hodowcą cielęcia jest formalnie Białowieża (bo tam został poczęty), oficjalnie będzie się nazywał na PO.
Nadawanie imion nowym żubrom nie zależy bowiem wyłącznie od fantazji hodowców, lecz jest obwarowane ściśle określonymi zasadami: żubrze matki z zamkniętego białowieskiego rezerwatu noszą imiona zaczynające się od liter PO, natomiast z wolnego stada mają imiona na KA. Do Hiszpanii trafiły Pomyłka, Podesta i Polecona oraz Kastorama i Karagana. Ze względu na wiek tych samic, najbardziej prawdopodobne wydaje się, że córeczkę urodziła Pomyłka lub Podesta, a więc już trzeba szukać nowego imienia na PO. Oficjalne dane nie dotarły jeszcze do polskich specjalistów prowadzących Księgę Rodowodową Żubrów, ale na pewno wkrótce spłyną.
Prezes Stowarzyszenia Miłośników Żubrów, prof. Wanda Olech zwraca uwagę na ciekawy zbieg okoliczności: - W Polsce rodzi się znacznie więcej byczków, a jeśli wyśle się krowy z Białowieży to rodzą cieliczki - tak było w Kransavlak (Holandia) - cztery jałówki od czterech krów, teraz kolejny przypadek...
Na pewno nie spuścimy z oczu tego stadka, które najwyraźniej dobrze zaaklimatyzowało się na Półwyspie Iberyjskim.
Tekst: Elżbieta Strucka