Lachowicz

Pożegnanie Doktora Jacka Lachowicza

LachowiczW dniu 25 maja 2015 roku w południe pożegnaliśmy na Cmentarzu Północnym w Warszawie naszego kolegę i przyjaciela dr Jacka Lachowicza.

Dr Jacek Lachowicz zmarł 17.05.2015 roku w wieku 64 lat. Był absolwentem Wydziału Weterynaryjnego Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie (rocznik 1969 – 1975) i wieloletnim adiunktem w Pracowni Parazytoz Zwierząt Dzikich Instytutu Parazytologii PAN. Odbył staże naukowe w Laboratorium Helmintologii Akademii Nauk ZSRR oraz we Wszechzwiązkowym Instytucie Helmintologii w Moskwie i w Uniwersytecie Rolniczym w Kaposzwar na Węgrzech. W roku 1997 uzyskał specjalizację lekarsko-weterynaryjną w zakresie chorób zwierząt nieudomowionych. Dorobek naukowy dr Jacka Lachowicza jest bardzo bogaty, obejmuje autorstwo i współautorstwo 134 publikacji naukowych, w tym 86 prac oryginalnych. Doktor Lachowicz był jednym z najlepszych specjalistów w kraju i niekwestionowanym autorytetem w dziedzinie parazytoz wolno żyjących przeżuwaczy, zwłaszcza jeleni i żubrów. Był wieloletnim członkiem Polskiego Towarzystwa Parazytologicznego, Warszawskiej Izby Weterynaryjnej, a także członkiem założycielem i członkiem zarządu Polskiego Związku Hodowców Jeleniowatych, gdzie również pełnił funkcję członka Komisji Etycznej. Za osiągnięcia naukowe był odznaczony Nagrodą Sekretarza Naukowego PAN oraz Srebrnym Krzyżem Zasługi.
Jacek Lachowicz uczestniczył czynnie w badaniach dotyczących kształtowania się helmintofauny żubrów w Polsce. Każdy wyjazd do Białowieży z udziałem Jacka był okraszony Jego specyficznym poczuciem humoru, którego nigdy nie zapomnimy. Często Jego żarty były irytujące, ale nigdy nie miały na celu dokuczenia komukolwiek. Jacek lubił ludzi, był serdeczny, okazywał innym wiele życzliwości. Nie można było się na Niego gniewać. Jako jeden z niewielu ludzi potrafił powiedzieć „przepraszam”, gdy sytuacja stawała się zbyt napięta. Miał bardzo szeroką wiedzę biologiczną, która niejednemu z nas imponowała. Hodował egzotyczne gatunki kur, o których mógł opowiadać bez końca i czynił to przy każdej okazji. Kiedy zdrowie nie pozwoliło mu już zajmować się przydomową zwierzętarnią, radość sprawiała mu kolekcja amarylisów.
Wyjazdy do Białowieży nie będą już takie same bez Jacka.

Tekst: Magdalena Matuszewska