Komentarz do artykułu o żubrach w Puszczy Boreckiej

Jako organizacja zajmująca się ochroną żubra jesteśmy zmuszeni uściślić kilka kwestii, które zostały niewłaściwie przedstawione w artykule autorstwa Pana Roberta Jurszo, który ukazał się na portalu Oko.press „Zabili sześć żubrów w Puszczy Boreckiej. Kolejne sześć mają zabić wkrótce”.
W artykule pojawia się przywołanie opinii Państwowej Rady Ochrony Przyrody (PROP) na temat wniosku Nadleśnictwa Borki o odstrzał żubrów. Opinia ta jest pozytywna. Rada wskazała, że młode osobniki przywiezione z Nadleśnictwa Kobiór (dwa samce i jedna samica) mogą być wypuszczone do wolnej populacji. Nie jest więc jasne, o których samicach (a nie jednej samicy) pisze Autor artykułu.
Ponadto, Redaktor przytacza wypowiedź Pani Małgorzaty Górskiej z Greenpeace Polska, która powołuje się na decyzję GDOŚ z 18 grudnia o odstrzale osobników o słabej kondycji, chorych i późno cielących się krów. Pani Małgorzata podważa konieczność eliminacji młodej krowy żubra nie informując jednocześnie co było powodem podjęcia takiej decyzji, ani jaki był jej stan zdrowia. Słaba kondycja czy choroba nie musi być połączona z podeszłym wiekiem, zatem zarówno osobnik liczący dwadzieścia lat jak i kilkumiesięczne cielę może być chore. Twierdzenie o braku zgodności z warunkami decyzji GDOŚ jest nieuzasadnione.
Wreszcie, w artykule zawarta jest teza przedstawicielki Greenpeace Polska, iż alternatywne dla odstrzału rozwiązania są zbadane niewystarczająco. Podważa to, zdaniem Pani Małgorzaty Górskiej zasadność wydawania decyzji o odstrzale, bo w niecałe trzy miesiące od decyzji GDOŚ „okazało się”, że tworzone jest nowe stado w Puszczy Augustowskiej. Faktyczną alternatywą dla odstrzałów są właśnie transporty wewnątrz kraju i poza jego granice. Oczywiście o przewozach osobników chorych i w słabej kondycji nie ma mowy. Krajowe ośrodki hodowli są zapełnione, a również ośrodki zagraniczne nie są zbyt chętne na przyjmowanie żubrów. Skoro przywołano już opinię PROP szkoda, że pominięto fragment o braku możliwości dołączenia nowych osobników do sugerowanej populacji zachodniopomorskiej ze względu na właściwą strukturę stad i brak potrzeby sprowadzania nowych samców. Najbardziej zaskakujący w tej wypowiedzi jest jednak fragment o utworzeniu nowej subpopulacji augustowskiej. Niestety, czujemy się zobowiązani go sprostować, bowiem proces zorganizowania nowego stanowiska dla żubra w Polsce i uzyskania wszelkich wymaganych zgód oraz akceptacji społecznej trwa kilka lat, a nie trzy miesiące (niecałe).
Jak słusznie zauważył Autor, żubr nie jest gatunkiem łownym. Określenie „polowanie”, które przewija się w artykule wprowadza więc czytelnika w dość kardynalny błąd. Zwierzęta eliminowane są starannie wybierane na podstawie stałej obserwacji i nie ma możliwości pomyłki. Odstrzałów dokonują wykwalifikowani pracownicy nadleśnictwa lub wykonywane są przez innych myśliwych pod ścisłym nadzorem pracowników nadleśnictwa. Wyniki badań anatomopatologicznych potwierdzają słuszność i staranność wyboru. Lekarze weterynarii stwierdzają poważne zmiany patologiczne wpływające na obniżenie dobrostanu osobnika.
Eliminacje żubrów dokonywane są poprzez odstrzał i mają miejsce od lat 70tych XX wieku. O konieczności ich wykonania decydują specjaliści, w tym lekarze weterynarii znający doskonale biologię żubra. Zrozumiały jest fakt, że osoby nie posiadające tak specjalistycznej wiedzy mogą odczuwać pewien dyskomfort słysząc o przypadkach uśmiercania przedstawicieli gatunku chronionego. W sytuacji, w której uśmiercenie zwierzęcia jest koniecznością i zapewnieniem bezpieczeństwa całego stada, to nie pozostaje jednak nic innego jak zaufać ekspertom, którzy żubrami zajmują się nierzadko całe życie. Gorąco zachęcamy do uważnego śledzenia wszystkich ich działań.
Żubr jest dużym ssakiem, który nie posiada naturalnych wrogów. Stan zdrowia poszczególnych osobników przekłada się na stan całych populacji. Zgodnie z zapisami w rozporządzeniu żubr wymaga czynnej ochrony, w tym dbałości o zdrowie i dobrostan. Nie wolno dopuścić do sytuacji, aby pojedyncze chore osobniki zagrażały zdrowiu, a w konsekwencji także istnieniu całej populacji. Takie osłabione osobniki cierpią oraz stanowią źródło zakażenia dla innych osobników w stadzie.
O tym, że pojedyncze eliminacje nie zagrażają stanowi populacji świadczy rosnąca z roku na rok liczebność krajowej populacji żubra. Nie mamy jeszcze pełnych danych za rok 2017 (czekamy jeszcze na wyniki inwentaryzacji kilku populacji wolnościowych), ale na ten moment liczba żubrów wzrosła w stosunku do roku 2016 o około 100 osobników.

Sukces nie udałby się bez zaangażowania i wieloletniej pracy ekspertów z całej Polski – hodowców, leśników, naukowców. To oni są z żubrem na co dzień. To oni jako pierwsi odczytują niepokojące sygnały. To oni poświęcają życie tym pięknym zwierzętom. To także na nich spada fala krytyki osób, które z żubrami mają niewielką styczność.

Niepokojącą tendencją, jaką zauważa się ostatnio w przestrzeni internetowej jest ocenianie działań poszczególnych osób bądź grup poprzez pojedyncze ich aspekty. Osoby opiekujące się żubrem ocenia się przez to czy uważają eliminacje za zasadne. Nie bierze się pod uwagę tytanicznej, codziennej pracy jaką wykonują, żeby zapewnić żubrom przyszłość i godne warunki do życia, a także umocnić dobry wizerunek żubra u lokalnych społeczności. To bardzo przykre i krzywdzące.
Zapraszaliśmy już wielokrotnie pana redaktora Roberta Jurszę i przedstawicieli Greenpeace Polska do rozmowy o żubrach. Nadal serdecznie zapraszamy, bo jest wiele do zrobienia. Szukamy nowych stanowisk dla żubra w Polsce, analizując szczegółowo tereny i nastawienie ludności tak, aby stworzyć dla nowych populacji komfortowe warunki życia. Prowadzimy rozmowy z innymi państwami europejskimi o potencjalnych możliwościach wywozu zwierząt na ich tereny. Organizujemy takie transporty. W zeszłym roku do zagranicznych hodowli pojechały 24 osobniki, co stanowi dotychczasowy rekord w historii eksportu żubrów. Ponadto prowadzimy wszechstronny monitoring poszczególnych populacji. Zastanawiamy się też jak zaradzić konfliktowi z rolnikami – w takich gminach jak Orla w powiecie bielskim problem narasta w bardzo szybkim tempie.
Cel mamy przecież wspólny – komfort całej populacji żubrów. Być może więc dzięki połączeniu sił, uda się znaleźć nowe rozwiązania i wzmocnić działania. Może to doprowadzi do wzrostu bezpieczeństwa trwałości gatunku przy jednoczesnym rozwiązaniu istniejących już kwestii problematycznych.
Do naszych pozostałych czytelników kierujemy apel – idzie wiosna, wybierzcie się z rodziną na wycieczkę i porozmawiajcie z ludźmi żubra. Dowiedzcie się jak wygląda ich codzienna praca, z jakimi trudnościami się borykają, zapytajcie o ich zdanie. Przyjmą Was z uśmiechem, bo żubry to ich pasja i ich życie. Nie idźcie na łatwiznę i nie piszcie e-wiadomości, i tak nie znajdziecie ich przed ekranem komputera. Spotkacie ich w lesie, w zagrodach żubrów, na uczelniach, w instytutach. Zobaczycie przy okazji jak wiele osób jest zaangażowanych w ochronę tego gatunku.

Porozmawiajmy!

Fot. Janusz Sochacki